Po wielu miesiącach spędzonych na placu budowy i bezsennych nocach spowodowanych problemami z wykończeniem naszego wymarzonego domu w końcu mogę to napisać: Przeprowadzka dobiegła końca! Do szczęścia jeszcze tydzień temu brakowało nam zamówionego 2 miesiące wcześniej dębowego stołu, ale i on w końcu dotarł. Teraz pozostaje tylko cieszyć się wymarzonym salonem i przygotować pierwszą parapetówkę.

Wokół dębowego stołu…

stół dębowyTaki salon marzył mi się od dawna. Na środku najnowszy nabytek i gwóźdź programu: wielki stół dębowy, a dookoła niego krzesła. Stół jest już po pierwszych testach. Przyjechał do nas w częściach, więc pierwszym wyzwaniem było skręcenie go. Udało się to jednak znakomicie, bo wszystkie elementy były dobrze dopasowane. Teraz jest już gotowy do spożywania posiłków i oczywiście ozdabiania wnętrza naszego salonu. Stół bardzo prosto się rozkłada i co ważne, z łatwością poradzi sobie z tym jedna osoba. Przy tym naszym nowym nabytku jednocześnie może usiąść aż 12 osób! Już nie mogę się doczekać, kiedy wszystkie krzesła będą zajęte, a w domu usłyszymy radosny świąteczny gwar. Całe szczęście, że niedługo Wielkanoc, na którą planuję zaprosić całą rodzinę. Mimo że to stół, który został ustawiony blisko drzwi prowadzących na taras, gra zdecydowanie pierwsze skrzypce w naszym salonie, starałam się zachować równowagę w wystroju. Naprzeciwko tarasu zaaranżowałam kącik telewizyjny z szeroką, szarą kanapą. Jednocześnie mogą na niej wygodnie usiąść aż trzy osoby. Tuż obok kanapy stoi fotel typu „uszak” w kolorze intensywnej zieleni. Wprowadziliśmy się dopiero dwa tygodnie temu, ale już wiem na pewno, że to będzie moje ulubione miejsce do czytania książek w całym domu. Te będę miała zawsze pod ręką, bo cała ściana za kanapą zmieniła się w biblioteczkę. Na szczęście nie wszystkie półki są zajęte, więc mogę dalej powiększać swój księgozbiór. Obok kanapy stoi oczywiście stolik kawowy – niski, skandynawski i bardzo praktyczny. Z kącika telewizyjnego doskonale widać to, co dzieje się w otwartej kuchni. Nawet z tego miejsca mogę cieszyć się ciemnymi frontami szafek, które kolorem doskonale pasują do stołu w jadalni. Jednym słowem, udało mi się stworzyć salon idealny!

Kiedy się wprowadzaliśmy w salonie było bardzo pusto. Brakowało kanapy, fotela i oczywiście dębowego stołu. Musieliśmy na niego bardzo długo czekać, ale końcowy efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Mam nadzieję, że wszystkie te meble będą nam długo służyć, a dobrze dobrana kolorystyka i skandynawski styl będą cieszyły oko przez długie lata.