ja i moja przyjaciółka znamy się, jak łyse konie. Ona zawsze miała szalone pomysły, tak samo, jak ja. Od wielu lat zawsze staraliśmy sobie robić upominki z okazji świąt lub nawet bez okazji. Moja przyjaciółka ostatnio poprosiła mnie o to po to, aby użyczyła jej swoje zdjęcie. Zastanawiam się po co jej moje zdjęcie. Okazało się, że chciała mi zrobić jakiś prezent. Nie wiedziałam nie tylko co jej konkretnie chodzi. No wiadomo – niespodzianka niespodzianką, ale nie zawsze lubię być zaskakiwana.

Teraz ja zamówię karykaturę na prezent

karykatury na prezentMyślałam więc, że chciała kupić mi jakąś ramkę na zdjęcie, ale okazało się co innego. Z okazji rocznicy naszej przyjaźni przyniosła mi dużą kartę. Była to moja karykatura! Okazało się, że jej przyjaciel robi karykatury na prezent. Muszę przyznać, że wyglądałam dość podobnie. Oczywiście zostałam przedstawiono sposób śmieszny. Jak wygląda karykatura sami wiemy. W końcu taki jest cel tej techniki. Karykatury na prezent są po to, aby móc sprawić komuś przyjemność. Ja się z tego prezentu bardzo cieszyłam. Postanowiłam, że moją karykaturę powieszę na ścianie. Kupiłam więc odpowiednią ramkę, która pasuje do mojego wnętrza. W międzyczasie wpadł mi do głowy pewnego rodzaju pomysł, który mogłabym zrealizować. Chciałabym sprezentować mojej koleżance także karykaturę! Skontaktowałam się z gościem, który je rysował. On także bardzo ją dobrze znał, ale mimo to jej zdjęcie było potrzebne.  Powiedziałam, że ma namalować moją przyjaciółkę. Posiadam bardzo dużo fotografii w telefonie z jej twarzą, więc nie było więc żadnego problemu, abym zamówiła karykaturę. Znajomy artysta odrysował w sposób bardzo śmieszny jej twarz na kartce papieru. Arcydzieło było zrobione dość szybko. Powiedziałam sobie, że zakupie dodatkowo ramkę do oprawy. I karykatura była gotowa. Jak się spotkaliśmy na babskim spotkaniu, to jej powiedziałam, że mam fajny prezent tylko musi uzbroić w cierpliwość. Z okazji urodzin zapakowałam dla niej karykaturę w papier i wysyłam pocztą. Jak się okazało, koleżanka była bardzo zdziwiona.

Nie myślała, że wpadnę na ten sam pomysł co ona. Zastanawiała się też, w jaki sposób skontaktowałam się z jej kolegą. Teraz obie nasze karykatury wiszą w naszych salonach. Osoby, które nas obie znają i przychodzą do nas patrzą ze zdumieniem na prawie takie same obrazki. A teraz mam jeszcze lepszy pomysł z okazji Świąt Wielkanocnych! Sprezentuję jej kolejną karykaturę. Tym razem będzie ona przedstawiać nas we dwie. Na pewno kolega który, rysuje karykatury wykona to doskonale.